poniedziałek, 5 czerwca 2017

Rozdział 5 - Cisza przed burzą

Witaj przybyszu! Serdecznie zapraszam do lektury

*

Shadow siedziała w swoim pokoju. Otaczające ją przedmioty budziły w niej nieprzyjemne uczucie goryczy. Wszystko co się tam znajdywało począwszy od mebli skończywszy na dekoracjach dopełniających koncepcje tego pokoju wydało jej się odpychające. Cała ta otoczka gniazdka szczęśliwej pary.. Największą kpiną były wszechobecne zdjęcia. Zdjęcia przedstawiające ją. Roześmianą z siostrami, przed domem. Z Tsukim na dachu najwyższej wieży strażniczej w Sunie. Z Naruto i Sakurą w Ichiraku Ramen podczas jej krótkiego pobytu w Konosze. Było ich mnóstwo. Każde miało zapełnić pustkę i sprawić by wierzyła, że może być szczęśliwa. Prychnęła. Czuła się wściekła. Na wszystkich. Jak mogła normalnie żyć kiedy każdy dzień sprawia tylko, że jej życie staje się bardziej skomplikowane.. Na przykład Fuu Yamanaka. Spojrzała na swoje dłonie pokryte zakrzepłą krwią. Wspomnienia z wieczora zalały jej głowę..

Sakura sprzątnęła wszystko ze stołu w kuchni. Shadow rzuciła bezwładne ciało Fuu na stół uciskając krwawiące miejsce na klatce piersiowej. Miała dość czakry by zacząć leczenie, jednak postanowiła zdać się na doświadczenie Sakury. Sakura rozłożyła narzędzia i niezbędne środki na pobliskiej szafce kuchennej. Po czym bezzwłocznie przystąpiła do tamowania wypływającej z rany krwi. Nagle odezwała się:
-Ta rana została zadana w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do intencji osoby która go zadała. To bardzo trudne do wyleczenia obrażenia, zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne. Nawet jeśli uda się coś z tym zrobić nie zagwarantuje, że przeżyje.
Shadow nie odpowiedziała. Sakura uwolniła medyczną czakrę i przystąpiła do leczenia. Shadow spoglądała na tą scenę, marząc żeby to był tylko wyjątkowo pokręcony sen. Kiedy jednak jej wzrok przykuła spływająca z dębowego stołu krew, o bordowej głębokiej barwie, powoli opadająca kropla po kropli na jej czyściutkie bielutkie kafle uznała, że z całą pewnością nie może być to sen. Ocknęła się z zamyślenia i postanowiła działać. Podeszła do Sakury. Skupienie widoczne na jej twarzy wyrażało więcej niż słowa które wypowiedziała chwilę później.
-Jeśli mi nie pomożesz stracimy go. Weź ręczniki. Przytrzymaj. Tu. Zaczynamy leczenie w środku. Trzeba poskładać tkanki do kupy. Skup się na zatamowaniu krwawienia.
To była najdłuższa operacja w której brała udział.


Podążyła do łazienki. Odkręciła wodę pod prysznicem, zrzuciła z siebie ubranie. Zerknęła za siebie przez ramię. W ogromnym lustrze odbijało się to czego nienawidziła najbardziej. Nie był to wcale okropny widok. Jednak dla niej zawsze będzie się kojarzyć z tamtym wydarzeniem. Wzór układający się z licznych blizn, przedstawiał smoka w kole utworzonym ze znaków kanji. Kiedy weszła pod strumień wody, poczuła się odprężona. To był ciężki dzień. Nie przepadała za długimi kąpielami, więc szybki prysznic w zupełności wystarczył. Upewniła się, że cała krew została zmyta z jej ciała i ubrała się w pierwszą lepszą rzecz która wpadła jej w ręce.

Ponownie znalazła się w sypialni. Jej wściekłość powróciła ze zdwojoną siłą. Rozdrażniona zaczęła ściągać fotografie ze ścian. Kiedy dotarła do zdjęcia, które przedstawiało ją na tle ogromnego wodospadu, ramki które trzymała w rękach  rzuciła za siebie. Zdjęła pokaźnych rozmiarów fotografię odkrywając znajdujący się pod spodem sejf. Sama nie wiedziała dlaczego potrzebowała przestrzeni na te rzeczy. Jednak potrzeba zobaczenia zawartości sprawiła, że go otworzyła. Zawartość sejfu z pewnością nie była tym czego można się spodziewać. Kilka teczek i dwa drewniane pudełka. Sięgnęła po dolne pudełko. Zawahała się przed otworzeniem go. Spojrzała na zegarek. Była 3:30. Odłożyła pudełko i podeszła do drzwi, przekręcając klucz w zamku. Poczuła się nieco głupio jednak nie chciała żeby ktoś przyłapał ją na tym co zamierzała zrobić.
Usiadła na podłodze i otworzyła je. W środku znajdował się ochraniacz z godłem Konohy, koperta i złożone starannie czarne kimono z godłem Uchiha. Przejechała ręką po idealnej jedwabnej tkaninie. Zimno które od niej biło sprawiło, że poczuła ulgę. Chociaż jej wspomnienia związane z Konohą nie są najprzyjemniejsze, te kimono przypominało jej że nie wszystko co ją tam spotkało było aż takie złe. Spotkała tam kogoś kto był tak samo złamany jak ona. Jeśli nawet nie bardziej niż ona. I Przywołała wspomnienie najcudowniejszego człowieka jakiego spotkała w życiu.

Itachi Uchiha. Młody geniusz. Kapitan ANBU. Spadkobierca rodu Uchicha. Chodzący ideał. Miał wspaniałe puste czarne oczy. Tak samo puste jak jej. Ta pustka ich połączyła. Sama nie wie jak to się do końca wydarzyło. Po prostu milczenie razem dawało im coś co dało nazwać się pewnego rodzaju komfortem. Kiedy się poznali Shadow należała do elitarnej jednostki uderzeniowej. Nigdy nie miała aspiracji na bycie dowódcą. Itachi był jedyną tak młodą osobą w ANBU, na tak wysokim stanowisku. Ona była drugą. To sprawiło, że pod dowództwem Itachiego stworzyli najbardziej śmiercionośny duet w ANBU. Byli zwykłymi partnerami. Trochę skrzywionym przykładem przyjaźni z konieczności. Jednak to była jedyna prawdziwa rzecz którą posiadali. I to im odpowiadało. Do czasu kiedy Korzeń się nimi zainteresował. Zaczęły się jeszcze bardziej wymagające misje. Jeszcze więcej pościgów. Więcej ciągnących się za nimi trupów. Więcej okrucieństwa. I wtedy ją złamali. Itachi nie wiedział. Nie chciała. Chciała dalej mieć tę jedyna strefę komfortu, która jej pozostała. Długo udało jej się utrzymać to w tajemnicy, uparcie nie chciała mu zdradzić co ją dręczy. Wszystko zmieniło się pewnego dnia kiedy w zbyt młodym wieku napili się zbyt wiele sake. Kiedy otworzyła się przed nim. Wyznała co zrobił jej Korzeń za nieposłuszeństwo. O zwerbowaniu jej przyjaciela. O wszczepieniu. Nie miała pojęcia o tym że Itachi tej samej nocy zabije cały swój klan. W tym te 3 osoby z klanu Uchiha które uczestniczyły w tym co ją spotkało i które zostały zabite w wyjątkowo brutalny sposób. Nie przypuszczała, że dostanie rozkaz pościgu za Itachim. Pościgu w celu wykonania kary śmierci. Danzo pomimo strachu który przed nią odczuwał, wiedział że ona także się go boi. Jednak nigdy, po tym co się stało nie wezwał jej do siedziby Korzenia. Zawsze spotykali się twarzą w twarz, na otwartej przestrzeni. Nie wiedziała wtedy jak wielką moc podarował jej Danzo. Chciał ją zabić. Nie był świadomy tego, że Shadow może być osobą która jest w stanie to kontrolować . Ponieważ nie mogła odmówić wykonania rozkazu wróciła do mieszkania po niezbędny ekwipunek. Czyli strój, pigułki i katanę. Kiedy zauważyła leżące na jej łóżku kimono i kopertę. Otworzyła kopertę i przeczytała list. Schowała rzeczy które jej pozostawił. Przebrała się i wyruszyła w pościg. Nie musiała wyszukiwać ścieżki jego czakry. Ani innych którzy dołączyli do niej by zabić Itachiego. Parła na przód najszybciej jak mogła. Kiedy natrafiła na ciała poległych towarzyszy nawet się nie zatrzymała. Udało się im go dogonić. Jej nowy kapitan wydał rozkazy. Kiedy jej oczy spotkały się z jego była już pewna tego co postanowiła. Odcięła swojemu nowemu kapitanowi głowę a pozostałych towarzyszy wykończyła razem z Itachim. Wiedziała, że to jej jedyna szansa na przeżycie. Tego samego wieczoru przed wyruszeniem w pościg wysłała wiadomość o rezygnacji z służby do trzeciego. O jej działalności w Korzeniu nie wiedział nikt. Oprócz Danzo, Fuu i osoby która razem z nią wykończyła wszystkich którzy byli tego świadomi. I wtedy Shadow po raz pierwszy od śmierci rodziców (a raczej ludzi których uznawała wtedy za rodziców), po stracie sióstr, wszystkich przygodach przed dotarciem do Konohy, po Korzeniu, po zdradzie Fuu, po wszczepieniu, po wszystkim co ją spotkało, po raz pierwszy poczuła się wolna. Stojąc na tej polanie, pokryta krwią, resztkami tkanek, przepełniona szaleńczym uczuciem wolności, siły i pewności swoich możliwości, czuła się jak królowa świata. Spojrzała w oczy swojego towarzysza których pustka znikła na tę jedną chwilę po wspólnie dokonanym mordzie by dać jej do zrozumienia, że czuje to samo. Podbiegła do niego, nie zważając na nic. Rzuciła się na niego śmiejąc się szaleńczo. Byli wolni. Itachi odwzajemnił jej uścisk. I wtedy w tej makabrycznej scenerii stała się rzecz oczywista. Shadow zakochała się w Itachim. A on patrząc na jej szalone oblicze nie odezwał się ani słowem. Otaczała ich tylko słodka cisza i legion trupów. I to było właśnie tym za co najbardziej na świecie uwielbiała Itachiego Uchihę.


Spojrzała na kopertę, i otworzyła ją. Idealnie wykaligrafowane były na niej słowa: "Jeśli możesz uciekaj stąd jak najszybciej. Przepraszam." Itachi był jedynym człowiekiem który ją przeprosił, chociaż prawdopodobnie nie miał pojęcia ile to dla niej znaczyło. Sprawił, że automatycznie nie potrafiła zostawić go samego na pastwę oddziałów ANBU. Więc uciekła z nim. Nikt nigdy nie odkrył jak Itachiemu po wymordowaniu całego klanu, udało się stawić czoła tak wielkiej ilości wykwalifikowanych członków ANBU. Wyjęła ochraniacz i spojrzała na widoczne na nim zarysowania. Uśmiechnęła się czule gładząc krawędzie metalowej płytki, wyczuwając każdą nierówność. Odwróciła go by przyjechać po wyszytym na tkaninie imieniu i nazwisku. ITACHI UCHIHA. Wymienili się ochraniaczmi kiedy ich drogi musiały się rozejść. Schowała wszystko do pudełka i zamknęła je w sejfie. Zakryła go zdjęciem. I z uśmiechem zdjęła wszystkie inne ze ścian. Te jedno było wyjątkowe. To wspomnienie czasu, który formalnie nie istniał. Wspomnienie z czasów kiedy była wolna. A po za tym to jedyny namacalny obraz jej czasu spędzonego z Itachim. Był cholernie dobry nawet w robieniu zdjęć. Ta fotografia jako jedyna mogła dać jej nadzieje na lepsze jutro. Schowała przedmioty głęboko pod łóżko. Z resztą zaczeka dopóki ich niespodziewany gość nie wybudzi się ze śpiączki. Ma bardzo wiele pytań o okoliczności "śmierci" Tsukiego. A teraz musi zająć się przygotowaniami do rady dziesięciu.

*

Sakura Haruno była oficjalnie wykończona. Kiedy udało jej się jakimś cholernym cudem poskładać rozciętego Fuu to jedyną rzeczą, której pragnęła to dobrze się wyspać. Jednak nie było jej to dane gdyż o godzinie 8.00 Konan postanowiła ją obudzić. Kiedy zeszła na dół w jadalni stało już gotowe śniadanie. Przy stole siedział Suigetsu i dwóch jego kompanów. Jej ulubieńca brakowało. Odpowiedzi na niewypowiedziane pytanie o miejsce jego pobytu udzieliła jej Shadow niosąca tacę z lemoniadą.
-Sasuke postanowił zjeść dziś sam.
-Och. W porządku.
-A tak po za tym ty i Suigetsu wisicie mi szczegółowe wyjaśnienie tego co się wczoraj wydarzyło.
-Jasne.
Sakura praktycznie nic nie zjadła. Nie miała ochoty na towarzystwo Taki. Ani Shadow. Nie dziś. Po skończonym posiłku udała się do wioski. Przemierzając dobrze znaną jej drogę do gabinetu Kazekage wpadła na postać w czarnym kapturze. Szybko się oddalił, jednakże takich wędrowców było tu mało. Ruszyła dalej puszczając w niepamięć dziwnego jegomościa. Pokonała drogę w zadziwiająco dobrym czasie. Kiedy wesoło przeskakiwała ze schodka na schodek, spotkała Matsuri. Sakura wiedziała, że dziewczyna za nią nie przepada. Matsuri była zaskoczona jej widokiem i chyba nieco zezłoszczona, jednak Sakura skinęła jej grzecznie głową i poszła dalej. Ta dziewczyna była chodzącą bombą i nie zamierzała tracić na nią czasu. Chciała przez chwilę poczuć się swobodnie. Dotarła pod drzwi gabinetu. Zapukała. Po chwili usłyszała ciche wejść. Otworzyła drzwi i nie mogła pohamować uśmiechu na widok rudej rozwichrzonej czupryny wystającej zza kupki a raczej kilku dość pokaźnych kupek dokumentów. Zaśmiała się.
-Kilka dni mnie nie ma a Ty już masz zaległości Ouji-kun.
-Sakura!- Jego głos przepełniała ulga-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że przyszłaś.
Wstał i podszedł do niej. Przytulił ją w charakterystyczny dla niego sposób, jakby lekko wahał się czy może ją dotknąć. Zachichotała. Był taki słodki. Ale zarazem śmiertelnie poważny. Pełen sprzeczności. Przyciągnęła go do siebie, wtulając się w niego.
-Strasznie się nie wyspałam.
-Męczyła Cię sytuacja z Shadow?
-Jaka sytuacja?-zmarszczyła brwi
-Nie powiedziała Ci?- Gaara wydawał się dogłębnie zszokowany
-Czego?
Gaara stał się nagle niesamowicie poważny, chwycił ją za rękę i poprowadził ją w stronę kanapy.
-Usiądź.- posłusznie wykonała polecenie- Sakura.. Tsuki nie żyje.
-Co?- spojrzała na jego twarz z niedowierzaniem- Jak to się stało?
-To prawdopodobnie robota Akatsuki.
Była w szoku. Zupełnie nic z tego nie rozumiała. Shadow nie była typem człowieka który ze swoimi problemami przychodzi do drugiej osoby. Dusiła emocje i wspomnienia głęboko w sobie rzadko kiedy pozwalając sobie na wyrażanie smutku czy żalu. Inaczej miała się rzecz z wyrażaniem pozytywnych emocji, jak była szczęśliwa dorównywała w głupocie Naruto. Jednak wątpiła w to że nie przekazałaby jej tak istotnej informacji.
-Sakura myślałem, że Shadow sama będzie chciała przekazać Ci tą wiadomość.
-Och. Była bardzo zajęta. Mieliśmy wczoraj atak szczurów w piwnicy. Zamknęła się tam i na nie polowała.- Dopiero jak to powiedziała zdała sobie sprawę jak to brzmi. Nie chciała okłamywać Gaary jednak raczej nie spodobałby mu się fakt ukrywania Sasuke i jego bandy w jej domu, więc zdecydowała się na dość wyszukaną przenośnię co do wydarzeń z poprzedniego dnia.- Myślałam, że wkurzyło ją ich drapanie i dlatego się tak zawzięła. Jeden dogorywał w naszej kuchni jak ją ostatnio widziałam.
-Nie mówiłaś, że macie problemy z gryzoniami
-Bo już nie mamy. Może zostawmy temat szczurów. To co się stało z Tsukim jest straszne. Ale przecież trzeba się z tym liczyć, prawda? Taka nasza praca. Albo my albo oni. Walczymy do końca. Jednak nie znałam Tsukiego zbyt dobrze. Będzie mi go brakować. Nie powiem jednak żebym była jakoś specjalnie pogrążona w żałobie. Przykro mi tylko z powodu Shadow.
Stek kłamstw wyciekł z jej ust. Była w tym coraz lepsza. Bycie lojalną bywa bardzo trudne.
-Myślałem, że gorzej to przyjmiesz.
Na twarzy Gaary malowała się ulga. Zdecydowanie nie miał ochoty na żałobę. Gaara niespecjalnie przepadał za Tsukim. Był on dziwny w czym Sakura absolutnie się zgadzała. Nie miała pojęcia co Shadow w nim widzi jednak nie była to jej sprawa. Szczerze wątpiła również w jego śmierć, biorąc pod uwagę spokój Shadow. Jednak dziś wieczorem przydałaby im się męska obstawa. Rada to nie przelewki. Same typy spod ciemnej gwiazdy. I to od niech zależy czy będą skłonni ich poprzeć. Ciężka sytuacja. Jednak Shadow ma szczególny dar przekonywania ludzi. Poprzez strach jaki czują w jej obecności.
Gaara widząc zmartwienie na jej twarzy zaproponował przerwę na obiad. Poszedł powiadomić o tym straże. Podczas jego nieobecności Sakura posegregowała dokumenty i bałagan na biurku stał się o wiele mniejszy. Z doświadczenia wiedziała, że w godzinę Gaara poradzi sobie z tym zadaniem. Uśmiechnęła się kiedy usłyszała świst wciąganego powietrza. Gaara wpatrywał się w nią z niekrytym podziwem.
-Jesteś wspaniała.
Zarumieniła się. Dalej nie przywykła do bycia aż tak docenianą. W Konosze Tsunade po 5 minutach miałaby na biurku to samo, a za posegregowanie dostałaby co najwyżej opiernicz. Udała się z Gaarą na dach budynku. Rozlegał się stąd widok na całą wioskę. Sakura uwielbiała spędzać tu czas. Gaara objął ja w talii i w ciszy spoglądali na tętniącą życiem wioskę. Odkąd Sakura tu zamieszkała coraz więcej ludzi przybywało do Suny. Było to spowodowane plotką, że nawet uczennica Hokage wybrała to miejsce zamiast swojej wioski.
-Zamówiłem chińszczyznę na wynos.- Gaara wręczył jej pudełko- Przepraszam, księżniczko. Tylko tyle zdołałem zorganizować naprędce. Pokornie proszę o wybaczenie.
Kochała jego uśmiech. Był cudowny. Gaara był cholernym dupkiem który lubił jej dogryzać, co doprowadziło do tego, że ona też nie pragnęła niczego tak bardzo jak mu się odciąć. Na tym polegała chemia między nimi. Ona miała wojowniczy charakter, a on nie wiedzieć czemu uwielbiał ją prowokować. To sprawiało, że przyciągali się jak magnez.
-Och no cóż. Wybaczam Ci mój rycerzu w rdzawej zbroi.- Powiedziała zachowując powagę- Jednak oczekuję poprawy.
-Oczywiście ma pani. Jutro wieczorem? Przygotuję najwspanialszą kolację w całym kraju Wiatru, jeśli tylko zaszczycisz mnie swą obecnością.
-Z ogromną przyjemnością.
-Jesteśmy umówieni. A póki co smacznego Księżniczko.
-Smacznego Książę.
Ta chińszczyzna była spełnieniem jej dzisiejszych marzeń, a obietnica wspólnej kolacji, a co za tym idzie wieczoru była absolutnie całkowitym spełnieniem jej marzeń. I prawie zapomniałaby o najważniejszym. O czymś co ostatnio utknęło jej w głowie i nie mogła przestać o tym myśleć. Kiedy skończyli jeść, zdobyła się na odwagę i odezwała się.
-Gaara? Mogę Cię o coś spytać?
-Jasne, że tak.
-Dlaczego się we mnie zakochałeś?

1 komentarz:

  1. Ohayo! c:
    Jestem administratorką na spisie "Szafa Blogów Naruto" i chciałam Cie poinformować że nie zaobserwowałaś spisu,a żeby Twój Blog został do niego dodany konieczna jest obserwacja - jest to zawarte w regulaminie. Więc jeśli chcesz żeby Twój blog z opowiadaniem został dodany to proszę o zaobserwowanie i poinformowanie Nas o tym w komentarzu pod Swoim zgłoszeniem.
    Dziękuje za uwagę i pozdrawiam!
    https://szafa-blogow-naruto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń